Z głębokim smutkiem żegnamy drogą Koleżankę, Lucynę Zofię Pstrąg. Odeszła nie tylko wspaniała krawcowa i prawdziwa mistrzyni swojego rzemiosła, ale przede wszystkim niezwykła osoba. Przez ponad pół wieku Jej serce, talent i pracowite ręce współtworzyły duszę i magię płockiej sceny.
Pani Zofia – bo tak się do niej zwracaliśmy – przepracowała w zawodzie teatralnym łącznie 51 lat. Jej droga twórcza rozpoczęła się w 1966 roku w Bydgoszczy. Po ukończeniu kursów krawieckich trafiła najpierw do Teatru Polskiego, a następnie na dwanaście lat do Opery i Operetki (obecnie Opera Nova). Jak wspominała, praca przy spektaklach operowych, operetkowych i baletowych była dla niej bezcenną szkołą rzemiosła – Tam się robiło opery, operetki i balet. Niczego lepszego już nie można sobie wyobrazić – powtarzała.
Do Płocka przyjechała w 1978 roku wraz z mężem, również krawcem. Choć początki na nowej scenie bywały trudne, bo w płockim teatrze grano wówczas wiele sztuk nowoczesnych, a kostiumy częściej pochodziły – jak tłumaczyła „z haka” czy „z ulicy” niż z bogatych krawieckich pracowni – Pani Zofia szybko stała się fundamentem i dobrym duchem naszej instytucji. Przetrwała zmiany dyrekcji, z uśmiechem i nostalgią wspominając ciepło pierwszego dyrektora, Jana Skotnickiego, oraz lata stabilizacji pod skrzydłami dyrektora Marka Mokrowieckiego.
Nie ukrywała, że najbardziej wzdychała do dawnych, wielkich czasów i spektakli klasycznych z epokowymi kostiumami. Jej serce bez reszty oddane było płockiemu teatrowi. Szczególnie ciepło wspominała pracę przy „Mieszczaninie szlachcicem” w reżyserii Zbigniewa Lesienia (2011) oraz prace z barwnymi postaciami do inscenizacji sztuk klasycznych.
Do ostatnich chwil swojej drogi zawodowej, aż do przejścia na zasłużoną emeryturę w 2017 roku, krawiectwo teatralne pozostawało jej pasją – Praca w krawiectwie teatralnym sprawiała mi bardzo dużo radości. Była nietuzinkowa i bardzo przyjemna. Szczególnie przy sztukach stylowych z historycznymi kostiumami. Uwielbiałam rokokowe suknie, z dużą ilością falbanek, aplikacji. To była bardzo przyjemna praca. Nie zamieniłabym jej na żadną inną” – wspominała w jednym z wywiadów.
Po przejściu na emeryturę Panią Zofię pożegnał w poruszających słowach dyrektor teatru, Marek Mokrowiecki – Kochana Pani Zosiu, dziękuję Ci za te wszystkie lata spędzone w teatrze. Za fachowość, za piękne kostiumy, które wyczarowałaś i za chwile, kiedy mogłem wpaść do Twojej pracowni poplotkować i ot, tak po prostu, trochę z Tobą pobyć.
Zapamiętamy Panią Zofię jako niezwykle ciepłą, skromną, utalentowaną i oddaną teatrowi osobę.
Spoczywaj w pokoju, Droga Zosiu.
Dyrekcja i Zespół
Teatru Dramatycznego w Płocku