OBOWIĄZEK INFORMACYJNY

Zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 roku w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE informujemy, iż na stronie internetowej Administratora znajduje się obowiązek informacyjny (zgodnie z art. 13 RODO), w którym wskazujemy w jaki sposób Państwa dane osobowe przetwarzane są przez Teatr Dramatyczny im. Jerzego Szaniawskiego ul. Nowy Rynek 11; 09-400 Płock. Prosimy o zapoznanie się z niniejszą klauzulą informacyjną

PLIKI COOKIES

Informujemy także, iż my i nasi partnerzy wykorzystujemy technologie, takie jak pliki cookies, i przetwarzamy dane osobowe, takie jak adresy IP i identyfikatory plików cookies, w celu spersonalizowania treści w oparciu o Twoje zainteresowania, mierzenia wydajności treści oraz uzyskiwania wglądu w odbiorców, którzy widzieli treści. Kliknij poniżej, aby wyrazić zgodę na wykorzystanie tej technologii i przetwarzanie danych osobowych w tych celach. Jeśli nie chcesz, aby pliki cookies były wykorzystywane, kliknij w link Zarządzanie cookies, aby dowiedzieć się jak je wyłączyć.

Informujemy Ciebie, że w ramach serwisu używane są także także tzw. „niezbędne” pliki cookies niezbędne do funkcjonowania strony internetowej, umożliwiające korzystanie z usług dostępnych w ramach Serwisu, służące do zapewnienia bezpieczeństwa, np. wykorzystywanie do wykrywania nadużyć w zakresie uwierzytelniania itp. Szczegóły zawarte są w Polityce Prywatności

W przypadku pytań i wątpliwości co do zakresu przetwarzania Twoich danych przez Administratora zalecamy kontakt z Inspektorem Ochrony Danych - p. Rafałem Andrzejewskim. Kontakt: iod@teatrplock.pl, lub tel. 504 976 690.

Polityka Prywatności  |  Zarządzanie cookies
ROZUMIEM

1 kwietnia 2021 zmarł Bronisław Gil, twórca dyskusyjnego klubu filmowego Tramp, który swoją siedzibę miał, między innymi, w płockim teatrze.

- DKF w Płocku był jak wędrowiec. Krążył z miejsca do miejsca. Zaczynaliśmy w kinie związkowym Budowlanych Mazur, które mieściło się przy Jachowicza. Dziś swoją siedzibę ma tam Zespół Pieśni i Tańca „Dzieci Płocka”. Potem przeniosłem klub do kina Studio w Zespole Szkół Chemicznych. Znajomy – Tomek Pawłowski – prowadził tam zajęcia pozalekcyjne i podlegało mu kino. Trwało to do 1972 roku. Po 10 latach działalność klubu stanęła pod znakiem zapytania. Nowa dyrekcja Domu Kultury podziękowała mi za współpracę. Wtedy pomógł mi Jan Skotnicki, ówczesny dyrektor Teatru Dramatycznego. Jako jeden z niewielu w Płocku wiedział, czym jest kultura, na czym polega DKF, jakimi rządzi się zasadami. Innym trzeba było to wszystko tłumaczyć. Nie rozumieli, że DKF ma wymiar metodyczny. Jednym filmem nie osiągnie się celu, ważna jest cykliczność. W teatrze, tak jak i w Domu Kultury, co chwilę zmieniała się dyrekcja. Chcieli zysków dla teatru, powiedziałem im, że zyski są przeznaczane na działalność statutową klubu. Tym samym dali znać, że są ludźmi z przypadku na tych stanowiskach i nie mają pojęcia o kulturze. Byłem zmuszony szukać nowego miejsca – mówił Bronisław Gil Renacie Jaskulskiej w 2017 roku.*

Bronisława Gila wspomina Krzysztof Barański, który współpracował z DKF Tramp w czasie jego teatralnej odsłony.

Można powiedzieć, że Bronek był moim przyjacielem.

Poznaliśmy się gdzieś w początkach lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Już wtedy Bronek był znanym płockim społecznikiem, oddanym głównie jednej wielkiej pasji – filmowi. W latach sześćdziesiątych utworzył, a następnie prowadził Dyskusyjny Klub Filmowy „Tramp”.

Po raz pierwszy spotkaliśmy się, gdzieżby indziej, w kinie „Przedwiośnie”, na stareńkich, powycieranych czerwonych fotelach. Musiał już mnie troszkę znać, choćby z widzenia, bo od razu nawiązał ze mną bezpośrednią rozmowę. Oczywiście – o filmie; i tym, co właśnie szedł na ekranie i, ogólnie, o kinematografii. Ponieważ okazało się niebawem, że nasze zainteresowanie sztuką filmową jest wzajemne, bardzo szybko doszliśmy do porozumienia. W skrócie polegało ono na tym, że zaoferowałem Bronkowi swoją pomoc w sprawach, związanych z DKF-em.

W tym czasie nasza działalność przeniosła się w gościnne wówczas progi Teatru Dramatycznego im. Jerzego Szaniawskiego. W każdy poniedziałek miesiąca na głównej sali Teatru rozwieszano panoramiczny ekran i odbywały się seanse.

Bronek nauczył mnie wielu rzeczy, dotyczących tej formy pracy społecznej. Głównie systematyczności i wiary w to, że nasze poczynania będą w większości udane. Piszę „w większości”, bo w okresie realnego socjalizmu albo nie wszystko było do załatwienia, albo było lecz nie tak, jak byśmy tego chcieli. Bronkowi jednak udawało się czasem dokonywać cudów, miedzy innymi potrafił sprowadzić na jakiś poniedziałek film w ogóle niedostępny do rozpowszechniania w Polsce. W całym kraju miał znajomości wśród krytyków i innych profesjonalistów od kinematografii, których zapraszał do Płocka na prelekcje przed seansami i na prowadzenie dyskusji po nich. W Centrali Wynajmu Filmów w Łodzi wiódł zażarte batalie o dostęp do wybitnych filmów; na ogół odnosił sukcesy.

Po jakimś czasie drogi nasze pobiegły w różnych kierunkach. Bronek przeniósł „Trampa” do Zespołu Szkół Chemicznych, ja zaś pozostałem w Teatrze i tam prowadziłem „swój” dyskusyjny klub filmowy. W żadnym razie nie konkurowaliśmy ze sobą, przeciwnie, gościliśmy się wzajemnie na seansach w naszych klubach. Wielokrotnie zwracałem się do Bronka o radę, czasem wręcz o pomoc. Nigdy mnie z kwitkiem nie odprawił.

Był człowiekiem bardzo kontaktowym, ciepłym w obcowaniu z innymi, miał dość specyficzne poczucie humoru, które nie wszystkim przypadało do gustu. Mnie tak, co więcej, niekiedy nawet próbowałem Go „papugować”.

Bronek Gil zmarł w dniu 1 kwietnia bieżącego roku. Będzie mi Go bardzo brakowało.       

Cześć Twojej pamięci, Przyjacielu. Do zobaczenia na wspaniałych seansach w Wieczności.

Krzysztof J. Barański

A tak Bronisława Gila i płocki DKF wspomina Mirosław Łakomski w książce „Artystyczny Płock”.

Na fali październikowej odwilży roku 1956, władza ludowa szukała sposobu na ugłaskanie narodu i popuszczenie węzłów obyczajowych i kulturowych. W wydziale kultury Miejskiej Rady Narodowej pracowali dwaj entuzjaści kina – Mieczysław Sobociński i pan Prośniewski. Tylko czekali na taką okazję. Powołali do życia Dyskusyjny Klub Filmowy. Projekcje w kinie Przedwiośnie. Było to kino pierwszej kategorii, gdzie wyświetlano klasykę z początkowego okresu powstawania kinematografii. Na pierwszych seansach DKF-u były komplety. Nawet po tysiąc osób na widowni, mimo drogich karnetów. Wyświetlano filmy, które nie trafiały do szerokiego rozpowszechniania. Przed filmem odbywała się prelekcja na temat zapowiedzianego obrazu. Po projekcji wypadało zostać na sali i podyskutować z krytykiem filmowym lub reżyserem filmu. Niestety, ludzie permanentnie uciekali z kina i dyskusje o filmach odbywały się w małym gronie. W roku 1957 nastąpił remont kina i idea wyświetlania tych dziwnych filmów upadła. Dokładnie pięć lat później nowy kierownik Płockiego Domu Kultury Ryszard Nowicki powołał ponownie do życia pokazy filmów, które można było po projekcji omówić. Szefem został Bronisław Gil, inżynier z Fabryki Maszyn Żniwnych, kompetentnie i pozytywnie zakręcony na punkcie rozpowszechniania filmów, o których normalnie można było tylko pomarzyć. Wielbiciel MM, BB i SL. Jego praca polegała na pozyskaniu ciekawego tytułu, przywiezieniu go na miejsce projekcji, a gdy nie przyjechał lektor, czytaniu listy dialogowej. Dużym powodzeniem cieszyły się filmy węgierskie, w których ostro ścierały się idee realnego socjalizmu, mające w tle odważne relacje damsko-męskie. Trzeba wiedzieć, że najczęściej filmy wyświetlano w wersji oryginalnej. Na projekcji lektor siedzący z tyłu widowni nie zawsze nadążał z czytaniem wartkich dialogów, a już zupełnie był zagubiony, gdy trafiła mu się niewłaściwa strona. Władza ludowa w postaci panów z urzędu bezpieczeństwa profilaktycznie wzywała szefa DKFu, aby uzmysłowić mu, co go czeka, gdy za szeroko otworzy tę puszkę Pandory. Film był oczywistym oknem na świat, przemycał obrazy, za którymi ludzie coraz częściej tęsknili.

Po projekcjach film schodził na drugi plan, a dyskusja brnęła w niebezpieczną stronę. Dlaczego na zachodzie wolno robić, co się chce, a u nas trzeba na wszystko mieć zgodę lub smarować urzędnika, aby przymknął oko? Młodzież zaczęła niebezpiecznie interesować się filmami zza żelaznej kurtyny. Czym prędzej przy Związku Młodzieży Socjalistycznej zawiązano Młodzieżową Akademię Filmową, którą próbowano sterować ideologicznie. Jednak DKF pod kierunkiem B. Gila przekształcał się powoli w elitarny klub, wyświetlał coraz trudniejsze filmy i wchodziło do mniejszych sal. Widzowie znali się nawzajem i powoli stawali się fachowcami w ocenie kinematografii zachodniej. Na ekran trafiały tytuły, pozyskiwane z instytutów kultury, istniejących przy ambasadach. W końcu idea dyskusyjnego kina doczekała się oficjalnej dystrybucji Filmoteki Polskiej, niestety tylko jednego filmu miesięcznie.

Pokazy filmów odbywały się w kinach Mazur, Studio, Diana, a także w cali teatru płockiego. Była to niebywała okazja do oglądania filmów, których nie dopuszczono z różnych względów na rynek PRL. Działalność płockiego DKF-u zainaugurował w 1962 roku film francuski Baryłeczka. Często kopie wypożyczano z ambasad, oczywiście w wersjach oryginalnych. W czasie seansów lektor czytał kwestie bohaterów filmu, raz nadążał, a raz nie. Bywało, że pomylił kartkę i było zamieszanie, ale wszyscy wiedzieli, że uczestniczą w czymś wyjątkowym i wpadek się nie dostrzegało. Jak nie dojechał lektor, to do czytania dialogów polskich zabierał się pan Bronek, czasem jakiś płocki aktor albo któryś z widzów. Kiedyś do tego zajęcia był zmuszony mój kolega mający wadę wymowy. Przerażenie – jak to będzie? Czy zdąży ze wszystkim? I tu zaskoczenie. Czytanie poszło gładko, wada wymowy nie dała znać o sobie. Brawo! Przed seansami odbywały się prelekcje, w których uczestniczył krytyk filmowy – Leon Bukowiecki. Opowiadał o filmie, o kulisach tak barwnie, że nieraz, gdy film był słaby albo nudny, nagrodą była ciekawa prelekcja. Po seansie niektórzy widzowie zostawali na sali, aby podyskutować na temat tego, co zobaczyli na ekranie. Odbywało się to jednak w małych grupach, bo widzowie po seansie gremialnie biegli do domów zamieniający dyskusję na dziennik telewizyjny. W prowadzeniu Trampa raczej przeszkadzano niż mu pomagano.

Bliskim Bronisława Gila składamy wyrazy współczucia.

*"Tramp". Był w Płocku taki klub. Ludzie oglądali filmy i dyskutowali, a wszystkim dowodził Bronisław Gil, wywiad Renaty Jaskulskiej z Bronisławem Gilem, Gazeta Wyborcza, 31.08.2017

fot. Tomasz Niesłuchowski